NIEPOTRZEBNE BALONA POMPOWANIE

NIEPOTRZEBNE BALONA POMPOWANIE

Do polsko-ukraińskiego turnieju wszech czasów zostało już tylko 200 dni z małym okładem. Rangi Euro 2012 nie stara się umniejszyć nikt, dlatego pompowane od dnia wyboru współgospodarzy balony puchną w najlepsze. I dobrze! Ja jednak zechciałbym pochylić się nad jednym konkretnym balonikiem, który to im większy, tym gorzej dla polskiego futbolu.

Otóż chodzi o nadmierne wyolbrzymianie osiągów naszych rodzimych piłkarzy aspirujących do gry w kadrze, zwłaszcza tych hasających po obcych boiskach. Proste kopnięcie przez nich piłki przyrównywane jest do słynnych wrzutek a’la Beckham, zdobycie gola natychmiast ściąga wyimaginowaną uwagę czołowych klubów Premier League. Zjawisko to jest o tyle ciekawe, że przecież jeszcze niedawno media wszelkiej maści naszych kopaczy wyszydzały, wyrokując kompromitujący występ przed własną publicznością, oparty na utartym schemacie: „mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor”. Dziś ci sami ludzie widzą w tych samych piłkarzach gwiazdy jutra, których wartość po rzeczonym turnieju niesamowicie wzrośnie i już w sezonie 2012/2013 nadwiślańscy wirtuozi zastąpią odchodzące w cień tuzy europejskiego, ba, światowego futbolu.

W newsach płynących z lig zagranicznych wszędzie musimy upchnąć polski akcent. Kiedy więc czytamy o talencie Mario Götze, dowiemy się, że w jego Borussii Dortmund występuje trójka Polaków. W relacji przegranego przez Arsenal 2:8 meczu zostaniemy utwierdzeni w przekonaniu, że Wojciech Szczęsny winy za żadną z przepuszczonych piłek nie ponosi. Oczywistym jest również nieoceniony wpływ grzejącego ławę Manchesteru United Tomasza Kuszczaka na świetną dyspozycję Javiera Hernándeza w zeszłym sezonie.

Przykładów można mnożyć bez liku. Zbawienny wpływ polskich kopaczy przekłada się na zainteresowanie ich skromnymi osobami ze strony klubów, w koszulkach których biegają dzieci w najodleglejszych krańcach globu. Nawet, jeśli w tych niepotwierdzonych rewelacjach jest choć przysłowiowe ziarno prawdy, to czy naprawdę warto pompować taki balon w przededniu turnieju, który najprawdopodobniej stanie się w polskiej i ukraińskiej historii futbolu punktem zwrotnym?

Rozgrzane głowy naszych orłów, które w europejskiej piłce wciąż odgrywają role marginalne, nie są raczej dobrym prognostykiem. Jeśli bowiem zamiast na możliwie najlepszej grze w biało-czerwonych barwach skupią się na lukratywnych kontraktach, które lada dzień mogą podpisać z europejskimi możnowładcami, efekt będzie dla naszej reprezentacji mizerny. Sugerowałbym więc działanie totalnie odwrotne – najpierw niech nasi rodacy coś faktycznie w piłce tak klubowej, jak i, a może przede wszystkim międzypaństwowej osiągną, a dopiero wtenczas bawmy się w najśmielsze nawet spekulacje co do ich świetlanej przyszłości.

Trafienie do znanego ogółowi ludzkości klubu jest bowiem swojego rodzaju deserem po nie zawsze smacznej strawie, za jaką można uznać grywanie w klubach o niższej reputacji. Nasze rodzicielki nieraz ganiły nas przed kosztowaniem owego deseru zanim uporamy się z daniem głównym. Powyższy przykład zdaje się potwierdzać, że jednak miały racje.

One Reply to “NIEPOTRZEBNE BALONA POMPOWANIE”