BO ROZMAWIAĆ MUSIMY

BO ROZMAWIAĆ MUSIMY

Komunikacja werbalna jest podstawowym sposobem wymiany myśli. Do lamusa nie odesłały jej telefony, maile, komunikatory czy inne internety. Przeciwnie – wszechobecne zdobycze cywilizacyjne wzniecają wręcz głód rozmowy twarzą w twarz, gdyż w dzisiejszym zabieganym świecie elektroniczne metody przekazu myśli czy uczuć zdają się na dalszy plan spychać metody naturalne. W wypadkach skrajnych, acz coraz bardziej powszechnych, brak wymiany myśli staje się nierzadko standardem, nierzadko opłakanym w skutkach.

 

Lynne Ramsay z mężem Rory’m Kinnear’em uznali, że problem należy nagłośnić. Wespół siedli i ułożyli scenariusz filmowy, którego reżyserią zajęła się Ramsay. Dotknęli tematu społecznie powszechnego, lecz intymnego, do tego nieczęsto poruszanego w kinie. Brak międzyludzkiej komunikacji na gruncie rodzinnym prowadzi do niezadowolenia, wręcz frustracji obojga małżonków, do zatrucia relacji na linii – rodzice dziecko (i odwrotnie), do szukania szczęścia gdzie indziej, czy wreszcie – do tragedii. „Musimy porozmawiać o Kevinie” traktuje właśnie o tym skutku najgorszym, będącym jednocześnie efektem dramatów pomniejszych.

Brytyjskie małżeństwo przedstawia nam rodziną zwyczajną, więc bliską większości z nas. On pracuje, ona zajmuje się wychowaniem ich pierworodnego. Pozornie wszystko do bólu banalne, jednak matka niemal codziennie poddawana jest doświadczeniom niezwykle przykrym. Otóż malutki synek, tytułowy Kevin chyba postanowił sobie, że sprawdzi, jak wiele rodzicielka jest w stanie znieść. Chłopak permanentnie odmawia współpracy podczas wspólnych zabaw czy nauki, specjalnie coś rozwala lub brudzi, słów używa niemal wyłącznie wulgarnych (w dzisiejszych czasach zwrot „nieparlamentarnych” raczej już nie uchodzi za synonim mowy nieczystej). Pierwotnie kobieta upatruje przyczyn w autyzmie, tudzież innych chorobach, jednak stopniowo odkrywa prawdę znacznie bardziej złożoną. Rozwikłanie zagadki dodatkowo utrudnia fakt, że w obecności ojca dzieciak zachowuje się wręcz wzorowo, zręcznie unikając wzbudzającej podejrzenia przesady. Tym samym zawarte w tytule filmu stwierdzenie staje się dramatycznym krzykiem o pomoc, której kobieta nie otrzymuje od osoby, zdawałoby się, najbliższej.

Skutki niekorzystania z podstawowego sposobu komunikacji międzyludzkiej duet Ramsay – Kinnear przedstawia nam opłakane, ale jak najbardziej możliwe do zaistnienia w rzeczywistości. Znakomite studium psychologiczne degrengolady umysłu zarówno matki, jak i syna, dodatkowo mistrzowski zagrane przez nieco niedocenianą Tildę Swinton oraz nastoletniego Ezrę Millera daje nam obraz warty uwagi, zmuszający do refleksji i działania. Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy bagatelizują wartość rozmowy i umniejszających skutki braku tychże. Dla wszystkich pozostałych natomiast świetna porcja kina ambitnego, wciskającego w fotel mimo, że na ekranie nie uświadczymy ani jednego pościgu czy wybuchu.