BEZ ANALIZ

BEZ ANALIZ

W drugiej serii spotkań Polacy wyszarpali faworyzowanym Rosjanom cenny punkt. Wcale nie oznaczało to, że od pierwszego do ostatniego gwizdka gryźć musieli nasi pupile murawę, bo choć „Sborna” piłkarsko jest od nas zwyczajnie lepsza, to momenty były i to nie byle jakie. Hurraoptymizm musimy jeszcze do soboty schować w kieszeń, gdyż na drodze do historycznego awansu stoją jeszcze Czesi. I tylko na ich pokonaniu, a nie na bzdurnych wyliczeniach winniśmy się skupić.

Wygrana z Czechami daje nam bowiem upragniony ćwierćfinał bez względu na wynik potyczki Greków z Rosjanami. Kalkulowanie w stylu: „jeśli zremisujemy, to Grecy muszą…” albo „jeśli różnica bramek będzie większa, to…” nie ma tu najmniejszego sensu. Przeciętnego kibica nie interesuje magia liczb i zależności, niezbyt zaciekawiony zerka też na tabelę grupy A. On chce po końcowym gwizdku po prostu płakać i bluzgać albo wpaść w szał radości. Na pewno natomiast nie chce dopytywać siedzących/stojących obok: „no i co, taki rezultat daje nam awans czy nie?”.

Owszem, statystyki wszelakie są przydatne, ale nie dla mas. A masy właśnie stara się prasa wprowadzić w tajniki tysięcy zależności, które – czy tego chcemy czy nie – rządzą futbolem. Od lat wiadomo, że gospodarzom turniejów rangi Euro pomagają ściany – własny kraj, stadion, kibice, media. No właśnie, media. Boże broń przed niepotrzebnym balona pompowaniem, niemniej rolą prasy, radia, czy telewizji winno w tym szczególnym okresie być zagrzewanie reprezentacji do wygrywania, najlepiej okraszonego miłą dla oka grą. Nie potrafię znaleźć niczego motywującego w stwierdzeniach typu: „chłopaki, nawet jak umoczycie, to matematycznie…”.

Analizy, przewidywania i inne czarnoksięskie działania pozostawmy wąskiemu gronu zainteresowanych tym ekspertów, ewentualnie na liczbach skupmy się po Euro, czyli najpóźniej drugiego dnia lipca. Zostały nam bowiem trzy dni do trzeciego meczu w grupie, który od kilku dekad był dla naszych kopaczy okazją do podreperowania zszarganego w dwóch poprzednich potyczkach honoru. Tym razem trzecie starcie może być trampoliną do etapu gry, którego polska stopa jeszcze nie dotknęła.

Dlatego po prostu zagrzewajmy naszych do walki, do wygranej. Trzy punkty pozwolą nam niezmącone kombinatoryką liczbową umysły wypełnić niepohamowaną euforią!

4 Replies to “BEZ ANALIZ”

  1. Ależ nie ma za co 🙂 Ja chwilowo mam nadmiar emocji związanych z bardziej przyziemnymi sprawami, ale czekam z niecierpliwością na mecz 😀

  2. Dzięki 🙂 Sobotni nadmiar emocji już teraz przyprawia mnie o zawrót głowy… 🙂

  3. Sama prawda, podpisuję się po całością w stu procentach. Niech grają jak najlepiej, a matematyką niech się zajmą ci, których to naprawdę interesuje.
    A my trzymamy kciuki i czekamy do soboty 🙂