A CZY TY ZŁAMAŁEŚ JUŻ POSTANOWIENIA NOWOROCZNE?

A CZY TY ZŁAMAŁEŚ JUŻ POSTANOWIENIA NOWOROCZNE?

Przełom roku to ZAWSZE moment co najmniej idealny, by stworzyć listę wszelakich planów czy postanowień. Niezwykle lubimy coś zaczynać lub wprowadzać od pierwszego, od poniedziałku, od nowego roku. Myśl: „zrobię to od teraz” pozostaje jedynie myślą, czymś niemal romantycznym, a niechybnie już nierealnym. Dlatego też, nie wiedzieć czemu, to kalendarz wyznacza tam wielkie życiowe przemiany. I choć rok 2015 liczyć możemy póki co jeszcze bardziej w godzinach, niż dniach czy tygodniach, to z dużą dozą prawdopodobieństwa zaryzykować można tezę, że z wielu naszych poczynionych u schyłku minionych 12. miesięcy postanowień zostały już tylko mgliste wspomnienia.

Zrzucenie wagi, ograniczenie alkoholu, rzucenie palenia, ale także: podróże, kursy językowe, bieganie, czytanie książek… Punktów naszej mitycznej listy wymieniać możemy bez liku. Ciężko wskazać jest przyczynę, dla której akurat nowy rok jest tym momentem, w którym chcemy hurtowo wprowadzać w naszym życiu nowości. Nieco światła na sprawę mogą zapewne rzucać staro-ludowe zabobony, że niby ze starym rokiem odchodzą stare, złe rzeczy, itp. No i łatwiej potem porachować, ile to już czasu w jakimś postanowieniu trwamy (np.: „Wiesz kochana, nie żrę czekolady już dwa tygodnie!”). Badania równie mitycznych naukowców (choć w tym momencie szczerze nie pamiętam, czy amerykańskich) wykazują jednak prawdę nie tylko brutalną, ale także będącą dla milionów świetną wymówką. Otóż wychodzi na to, że w tzw. postanowieniach noworocznych trwa (czyli niejako na stałe do życia wprowadza) mniej więcej co 20. osoba. Korzystając więc z powszechnie uznanej za kłamliwą statystyki wysnuć można odważny wniosek, że ani my, ani członkowie naszej najbliższej rodziny, ani koledzy ze szkoły czy pracy w swych przełomowych zmianach wytrzymują tylko chwilkę, by zaraz tych wiekopomnych działań zaniechać lub wrócić do starych nawyków.

Zmiany są dobre, mawiał niejeden klasyk. Równie klasycznym przykładem są niektóre ich rodzaje – wprowadzenie diety, ćwiczeń czy ograniczenie/rzucenie czegoś. Oczywiście cel uświęca środki i jeśli tylko dzięki magicznej dacie 1 stycznia nasze życie ulegnie diametralnej zmianie (na lepsze, rzecz jasna), to chwała nam za to. Ale co, jeśli nasze wysiłki spełzną na niczym lub w ogóle spalą na panewce?

Najgorsze, rzecz jasna, to sprawę odpuścić i odłożyć na za rok. W swym myśleniu można też pójść kilka kroków dalej i uznać, że wszelkie zmiany są w naszym wypadku skazane na niepowodzenie („bo rok temu też nie wyszło, ja się do niczego nie nadaję”). Poddawać się przy okazji potknięć lub w ogóle popełnić tzw. grzech zaniechania (czyli nawet nie próbować, tylko z góry plany odpuścić) jest niechybnie prościej, niż wyciągnąć wnioski i do zmian wrócić, choćby to był 3 stycznia, sobota, itp.

Ponadto tego typu inicjatywy mają zazwyczaj jeden punkt wspólny – dotyczą czasowych zrywów. Rzucenie palenia może tu stanowić wyjątek, ale już np. zapis na siłownie czy basen, to w wielu wypadkach działanie obliczone na określony okres (np. wykupienie karnetu miesięcznego lub przejście określonych, zamkniętych w całość etapów diety). Pies może być pogrzebany właśnie tutaj. Zamiast narzucać sobie sztucznie wtłoczony w ramy czasowe nierealny plan, warto rozważyć stopniowe, ale konsekwentne i trwałe działanie. Nieobarczone datą w kalendarzu, nie nagłe, nie wszystkie na raz. I tak dwutygodniową dietę lepiej zastąpi stała zmiana nawyków żywieniowych. Miesięczny karnet na siłownie sprawdzi się gorzej, niż po prostu aktywny tryb życia. Czytać książki możemy zawsze, nie tylko nagle od 1 stycznia. To samo tyczy się nauki języków, rzucenia palenia, nieprzeklinania, jazdy zgodnej z kodeksem ruchu drogowego.

Z tego miejsca oczywiście wszystkim życzę nie tyle może wytrwania w noworocznych postanowieniach, co powodzenia w realizowaniu życiowych planów!

6 Replies to “A CZY TY ZŁAMAŁEŚ JUŻ POSTANOWIENIA NOWOROCZNE?”

  1. Cześć, ciekawy wpis, choć powinno być trochę więcej fotografii i grafów wizualizujących
    artykuł. Osobiście wiem jaki jest z tym problem – bo prowadzę własną stronę (link wyżej), ale da
    się sobie jakoś radzić materiałami z darmowych banków – sxc.hu, wikimedii i
    pokrewnych. Pozdrawiam i zapraszam do odwiedzenia mojego serwisu!