CO NAS CZEKA W 2015: KINO

CO NAS CZEKA W 2015: KINO

Powinienem uczciwe w tytule dodać: „komercyjne”. W pobieżnym przeglądzie premier kinowych A.D. 2015 korzystałem z popularnego, a więc i komercyjnego, portalu Filmweb. Spory odsetek filmów, na które użytkownicy serwisu w tym roku czekają, skwitować można łacińską sentencją: „Nihil novi sub sole”, bowiem kontynuacji, prequeli, remakeów i innych powrotów do tego, co już ongiś było, naliczyłem grubo ponad dwa tuziny.

Natrętne powracanie twórców do filmów sprzed lat budzi skrajnie różne emocje u odbiorców. Zwolennicy i przeciwnicy spierają się ze sobą niczym odwieczni adwersarze w osobie posiadaczy komputera PC i konsoli, Windowsa i Linuxa, psa i kota, itp. Jedni twierdzą, że pewnych dzieł ruszać nie wolno i muszą pozostać w swej kultowości takimi, jakie były. Drudzy zaś chcą dać autorom drugą szansę, ujrzeć coś w nowym wydaniu, mieć nadzieję na poprawę. Sporom takim nigdy nie będzie końca, a zgiełk wokół kolejnych produkcji podsyca tylko zainteresowanie nimi. Dlatego też i w tym roku uraczeni zostaniemy wieloma kontynuacjami lub świeżymi spojrzeniami na dawne scenariusze.

Odkurzyć twórcy postanowili chociażby Kopciuszka, Mad Maxa czy Terminatora. Rozpiętość tematyczna aż bije po oczach, ale podejrzewam, że (zwłaszcza wśród ciut starszych odbiorców) zdania będą mocno podzielone, gdyż dla wielu dzisiejszych 30+ latków produkcje pokroju Terminatora były z absolutnie topowej półki, widział je „każdy” i przeżywał na swój sposób. Zapewne znajdą się więc tacy, którym tegoroczne premiery niejako zrujnują dzieciństwo.

Przodują jednak producenci w kontynuacjach. I oto do kin niebawem zawitają m. in.: Uprowadzona 3, Noc w muzeum: Tajemnica grobowca, kolejna część Avengers, Szybkich i wściekłych, Gwiezdnych Wojen, Jurrassic Parku (sprytnie ukrywająca się pod tytułem: Jurrassic World), Ted czy Mission: Impossible, którego będzie to piąta już odsłona.

Oczywiście podkreślić znów muszę, że moje obserwacje były niezwykle pobieżne i dotyczyły głównie produkcji mocno komercyjnych. Mam jednak wciąż niezachwianą wiarę, że poza tym typowo rozrywkowym kinem dane nam będzie obejrzeć produkcje ambitne, pozbawione sztucznych ogni, ubrane zaś w prawdziwe emocje. I niekoniecznie mam tu na myśli kino studenckie czy inne niezależne, bo spore nadzieje wiązać można z projektami komercyjnymi, choć skierowanymi niekoniecznie do widza masowego. Na myśli mam tu m. in. wyrwane z rankingu Filmwebu: Carte Blanche, Makbet czy Still Alice.

Tak sobie jednak myślę, że skoro tzw. kino rozrywkowe przeżywa zauważalny regres (powrót do starych schematów, efekty specjalne już nie takie specjalne, itp.), to może ten brzydko przeze mnie nazwany „masowy widz” zwróci swoją uwagę na coś, co niekoniecznie krzyczy do nas z wielkoformatowych plakatów i kinowy trend odwróci się w stronę kina wymagającego? Nadzieja pewnie płonna, ale jak głosi przysłowie, umrze ostatnia.

PS – na jakie filmy w tym roku Wy czekacie?

One Reply to “CO NAS CZEKA W 2015: KINO”